PAPIEŻ LEON ZBIERZE ŻNIWO

W najbliższą sobotę papież Leon XIV odprawi Mszę świętą w Paryżu na Placu Zgody. Pierwsza papieska Msza święta w tym miejscu nie byłaby możliwa bez św. Jana Pawła II, który w 1980 roku najpierw ucałował francuską ziemię na Placu Zgody, a Eucharystię pokornie odprawił daleko za miastem.

Papież Leon podczas Eucharystii będzie otoczony przez biskupów Francji oraz przez tłum wiernych zgromadzonych na Polach Elizejskich. Szczególnie media anglojęzyczne eksponują symbolikę miejsca: „ołtarz będzie tam, gdzie stała gilotyna”. Plac Zgody bowiem - dawny Plac Ludwika XV, potem Plac Rewolucji - to miejsce, na którym 21 stycznia 1793 roku spadła głowa katolickiego króla Ludwika XVI, a w ślad za nią setki innych: Marii Antoniny, Karmelitanek z Compiègne, ostatecznie zaś także Robespierre’a i jego towarzyszy. Nazwę „Concorde” - „Zgoda” - plac otrzymał dopiero po latach, jako próbę pojednania podzielonego narodu. Że Rzym wybiera dziś właśnie ten kamień pod ołtarz i otrzymał zgodę rządu francuskiego, znaczy więcej niż tysiąc kazań o przebaczeniu.

Warto pamiętać, że św. Jan Paweł II znał Plac Concorde, i to od pierwszej wizyty. 30 maja 1980 roku właśnie tam przywitał go prezydent Francji; papież wygłosił krótkie przemówienie, po czym udał się bulwarem Saint-Germain do katedry Notre-Dame. Ale Mszy świętej na Placu Zgody nie sprawował ani w 1980 roku, ani w żadnej z późniejszych pielgrzymek. Wielką liturgię z biskupami Francji odprawił 1 czerwca 1980 roku na dawnym lotnisku Le Bourget, w bezpiecznej odległości od centrum Paryża, przed pół milionem wiernych; młodzież spotkał w Parc des Princes.

Przyczyn tego rozdzielenia - krótka obecność na Concorde, liturgia poza centrum - było kilka. Francja republikańska strzegła zasady laickości państwa, a odprawienie papieskiej Mszy świętej dokładnie na tym samym bruku, na którym zgilotynowano króla-katolika, byłoby wtedy odczytywane nie jako pojednanie, lecz jako triumfalizm i policzek wymierzony pamięci Republiki. Rana rewolucyjna była jeszcze zbyt świeża w publicznym dyskursie, a stosunek dużej części elit francuskich do papiestwa - zbyt nieufny. Msza w sercu Republiki, o rzut kamieniem od Pałacu Elizejskiego, po prostu wtedy „nie mieściła się” w politycznej geografii Francji.

Św. Jan Paweł II w Le Bourget, u szczytu pierwszej pielgrzymki do Francji, wypowiedział słowa, które długo pozostawały przez francuską lewicę przemilczane: „Ileż zdziałali synowie i córki waszego narodu dla poznania człowieka, aby go wyrazić w sformułowaniach jego nienaruszalnych praw! Wiadomo, jak ważne miejsce zajmuje w waszej kulturze, w waszej historii idea wolności, równości i braterstwa. W gruncie rzeczy są to idee chrześcijańskie”.

To zdanie było przełomem. Papież w swoisty sposób zażądał, by Francja tak samo pilnie strzegła praw człowieka jak swojej laickości.

W sobotę ołtarz stanie tam, gdzie stał szafot. Wielu Francuzów, także tych zdystansowanych wobec Kościoła, nie przegapi tego obrazu. Św. Jan Paweł II otwierał im oczy przez ćwierć wieku. Leon XIV przychodzi zebrać żniwo.





za: niedziela.pl

do góry